Gdy zaprasza się ludzi na moje wykłady, mówiąc: "Niechże pan przyjdzie posłuchać pastora Buscha!", najczęściej słyszy się w odpowiedzi: "Nie mam czasu!"

Pewnego razu przebywałem w sanatorium. Podczas posiłków siedziałem naprzeciw starszego mężczyzny, z którym bardzo miło się rozmawiało. Nieraz myślałem sobie, że wielki z niego smakosz, bo z widocznym zadowoleniem pochłaniał potrawy.

         Któż więc może mi dać odpowiedź na pytanie "po co żyję?"? Kto? Kościół? Nie! Pastor? Nie, on jest w takiej samej sytuacji. Profesorowie? Filozofowie? Nie, oni też nie mogą nam na to odpowiedzieć. Powiedzieć nam, po co żyjemy, może tylko Ten, który powołał nas do życia, który nas stworzył – Bóg!

         Pozwólcie, że posłużę się tu takim głupim przykładem. Pewnego dnia przyszedłem kogoś odwiedzić i patrzę, w pokoju siedzi bardzo młody chłopiec i coś majstruje. Pełno jakichś drutów, kabli, lampek. Pytam: "Człowieku, co to będzie? Budujesz maszynę piekielną?". Chłopiec z zapałem objaśnił mi wszystko, ale przyznam się, że nic z tego nie zrozumiałem. Pomyślałem sobie jedynie, że tylko ten, kto to robi, wie, jakie to ma być i do czego ma służyć.

Moi drodzy przyjaciele, na pytanie: "Po co żyję?" istnieje mnóstwo powierzchownych i zbyt pochopnych odpowiedzi. Przed wielu laty zdarzyło mi się usłyszeć większość z nich naraz. Było to w roku 1936, a więc podczas rozkwitu Rzeszy Hitlera. Studenci z Münster poprosili mnie, abym porozmawiał z nimi na temat sensu życia. I dodali, że nie chcą wykładu, tylko dyskusję.

„Dobrze – powiedziałem – zaczynajcie! Jaki jest sens mojego życia? Po co żyję?"

Tak, o to właśnie chodzi: po co żyję? Po co jestem na tym świecie? Jaki sens ma moje życie? Pewnego dnia zatelefonował do mnie znajomy przemysłowiec i powiedział zdławionym głosem: "Panie pastorze, niech pan zaraz przyjdzie!" Pobiegłem. Przyjął mnie słowami: "Mój syn zastrzelił się"

klepsydra„Siedemdziesiąt tygodni wyznaczono twoje­mu ludowi i twojemu miastu świętemu, aż dołpełni się zbrodnia, przypieczętowany będzie grzech i zmazana wina, i przywrócona będzie wieczna sprawiedliwość, i potwierdzi się, wi­dzenie i prorok i Najświętsze będzie namasz­czone. Przeto wiedz i zrozum: Odkąd objawiło się słowo o ponownej odbudowie Jerozolimy aż do Pomazańca-Księcia jest siedem tygodni, a potem sześćdziesiąt dwa tygodnie. Znowu będą odbudowane ulice i rowy miejskie; a będą to ciężkie czasy. A po sześćdziesięciu dwóch tygodniach Pomazaniec będzie zabity i nie będzie go; lud księcia, który wkroczy, zniszczy miasto i świątynię, potem nadejdzie jego koniec w powodzi i aż do końca będzie wojna i postanowione spustoszenie. I zawrze ścisłe przymierze z wieloma na jeden tydzień, w połowie tygodnia zniesie ofiary krwawe i z pokarmów. A w świątyni stanie obraz obrzydliwości, który sprawi spustoszenie, dopóki nie nadejdzie wyznaczony kres spu­stoszenia". (Dan. 9,24-27).

„Niechaj się nie trwoży serce wasze; wierzcie w Boga i we mnie wierzcie! W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotowaćwam miejsce. A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli.” Jana 14,1-3

            Słowa te wypowiedział Syn Boży do swoich uczniów w ostatnią noc, zanim następnego dnia umarł na krzyżu6. Były to słowa pożegnania skierowane do uczniów, którzy towarzyszyli Mu przez kilka lat. On miał umrzeć, martwych wstać i wrócić do swego Ojca w niebie – od którego też przyszedł. Odtąd nie miał już być widziany, lecz uczniowie mieli teraz w Niego wierzyć tak samo jak w Boga, którego nigdy nie widzieli. Później kieruje do nich szczególną pociechę – bez wchodzenia w szczegóły dotyczące okoliczności czy czasu – że wkrótce powróci, aby ich wziąć do domu Ojca, a z nimi wszystkich tych, którzy uwierzą w Niego.

Czy Pan Jezus rzeczywiście upadł niosąc krzyż na Golgotę?Krzyże

Pytanie: Żydzi wraz z Rzymianami przymusili Szymona z Cyreny, aby niósł krzyż Pana Jezusa (Mat. 27,32; Mar. 15,32). Z kolei w Ewangelii Łukasza czytamy o Szymonie Cyrenejczyku: „(…) i włożyli na niego krzyż, aby go niósł za Jezusem” (Łuk. 23,26). Apostoł Jan natomiast nic o tym nie wspomina, lecz pisze, że Jezus sam niósł swój krzyż (Jan 19,17). Czy możemy więc na tej podstawie wywnioskować, że Pan Jezus upadł w drodze na Golgotę pod ciężarem niesionego krzyża i dlatego musiał go nieść ktoś inny?  

Słowo Boże na dziś

"Nie bój się, bom Ja z tobą, nie lękaj się, bom Ja Bogiem twoim!"

(Księga Izajasza 41,10)

Zaproszenie

ZGROMADZENIA
Nd: 9:30 Wieczerza Pańska
11:00 Głoszenie Słowa Bożego
Wt: 18:30 Modlitwy i studium Słowa Bożego
Mikołów ul. Waryńskiego 42a